Statuso zbiera wszystkie sprawy biura na jednej tablicy: widać, na jakim etapie jest każda, kto ma teraz wykonać ruch i który termin się pali. Pisma powstają z Twoich szablonów, a inwestor sprawdza status sam, zamiast dzwonić.
90 dni za darmo, bez karty płatniczej. Bez instalacji i bez wdrożeniowca — pierwszą sprawę wpisujesz tego samego dnia.
Pyta o sprawę sprzed trzech miesięcy. Prowadził ją kolega, który jest dziś na budowie. Wiadomo mniej więcej, że „poszło do uzgodnienia" — ale nie wiadomo kiedy, do kogo i czy ktoś odpowiedział.
Zaczyna się przeszukiwanie skrzynki mailowej i pytanie, czy ktoś pamięta. Arkusz ma ostatnią zmianę sprzed sześciu tygodni, bo aktualizuje go ta jedna osoba, która ma na to czas. Inwestor słyszy „oddzwonię jutro".
W Statuso ta sama rozmowa trwa kilkanaście sekund: sprawa jest w kolumnie „Uzgodnienia", termin świeci na czerwono od dwóch dni, w historii widać datę wysyłki pisma i kto je wysłał.
Efekt: odpowiadasz od razu, a nie „oddzwonię" — i widzisz to, o czym inwestor jeszcze nie wie, że trzeba mu powiedzieć.
Te słowa znaczą w praktyce co innego i to, które wybierzesz, zmienia sposób pracy całego zespołu.
Działa na jednym stanowisku. Dane siedzą na dysku tej osoby, a reszta biura pyta ją o stan sprawy. Aktualizacje i kopie zapasowe robi ktoś ręcznie — albo nikt, aż do dnia, w którym dysk odmówi.
Nic nie instalujesz. Każdy pracownik widzi te same, aktualne dane biura z dowolnego komputera, a nowa wersja pojawia się sama. Tak działa Statuso — system dla biura projektowego, który otwierasz jak każdą inną stronę.
Najczęstszy punkt wyjścia i najdłużej działające prowizorium. Przestaje wystarczać nie wtedy, gdy spraw jest dużo, tylko gdy zaczyna ich pilnować więcej niż jedna osoba.
Cztery rzeczy, na których w praktyce stoi albo upada porządek w biurze.
Ewidencja projektów przestaje być listą, a staje się widokiem pracy: kolumny to etapy, karty to sprawy, a kolor terminu mówi, co wymaga reakcji dzisiaj.
Panel pilnych tematów zbiera z całego biura to, co przeterminowane albo wypada w najbliższych dniach — bez przeglądania tablicy kolumna po kolumnie.
Wniosek, który dziś wypełniasz ręcznie, raz zamieniasz w szablon Word ze zmiennymi. Potem dane sprawy, inwestora i działki wchodzą same, a Ty uzupełniasz tylko to, co naprawdę jest inne w tej sprawie.
Dokument zostaje przy sprawie razem z datą i numerem pisma, więc nie trzeba go szukać po folderach ani odtwarzać, co dokładnie wysłano.
Zamiast telefonu „na jakim to etapie?” klient dostaje link. Widzi pod nim etap swojej sprawy i to, co ustaliliście — bez konta, bez logowania i bez dostępu do reszty danych biura.
Ty decydujesz, co na tej stronie widać. Reszta karty sprawy zostaje wewnętrzna.
Każdy pracownik widzi to, co ma widzieć. Właściciel decyduje, kto może zmieniać ustawienia biura, kto prowadzi własne sprawy, a kto ma wgląd we wszystko.
Historia zmian zostaje przy sprawie, więc po urlopie albo po odejściu pracownika nie trzeba odtwarzać ustaleń z pamięci ani ze skrzynki mailowej.
Bez rozmowy z handlowcem, bez wdrożeniowca i bez przenoszenia całego archiwum.
Adres e-mail i nazwa biura. Konto jest gotowe od razu.
Kolumny tablicy nazywasz tak, jak naprawdę wygląda proces w Twoim biurze.
Tylko te otwarte. Zamknięte zostają tam, gdzie są — nie ma sensu ich przepisywać.
Od 79 zł miesięcznie za biuro — nie za stanowisko. Pierwsze 90 dni bez opłat i bez karty płatniczej.
Nie. Statuso jest wielobranżowe - korzystają z niego biura i pracownie projektowe z architektury i urbanistyki, budownictwa ogólnego, branż instalacyjnych (wod-kan, gaz, elektryka, ciepłownictwo), inżynieryjnych oraz środowiska i geologii. Etapy sprawy, typy projektów i szablony pism ustawiasz pod własną branżę, więc pracownia architektoniczna i biuro projektów sanitarnych pracują w tym samym systemie inaczej.
Nie w klasycznym rozumieniu. CRM pilnuje lejka sprzedaży, a Statuso pilnuje spraw, które już są w toku: etapów, terminów urzędowych i dokumentów. Ma bazę klientów, więc dane inwestora wpisujesz raz i wracają przy kolejnej sprawie, ale nie prowadzi kampanii ani scoringu szans sprzedaży.
Nie. Statuso działa w przeglądarce, na komputerze i na telefonie. Nie ma instalacji, licencji na stanowisko ani aktualizacji do wgrywania - nowa wersja pojawia się sama.
Pierwszą sprawę wpisujesz w kilka minut od rejestracji. Dłużej trwa dopasowanie etapów, typów projektów i szablonów pism do sposobu pracy biura lub pracowni projektowej - to zwykle jedno popołudnie, a konfigurację gminy albo typu projektu można potem zduplikować zamiast budować od zera.
Nie ma automatycznego importu z arkusza - formaty takich plików są w każdym biurze inne i import "na oko" tworzy więcej pracy, niż oszczędza. W praktyce przenosi się do Statuso tylko sprawy w toku, ręcznie, a zamknięte zostają w arkuszu jako archiwum.
Tak. Rejestracja biura daje 90 dni pełnego dostępu bez podawania karty płatniczej. Po tym okresie wybierasz plan albo konto przechodzi w tryb tylko do odczytu - dane zostają.